Przejdź do głównej zawartości

Z dziejów Czeladzi ...

czyli epizody historii...



Zabawa w Czeladzi, czyli strzały nad Brynicą



Kiedy w lipcu 1949 roku w sali strażnicy przy kinie Uciecha zorganizowano zabawę, mało kto spodziewał się do jakich dramatycznych wydarzeń może ona doprowadzić. Organizatorem było miejscowe ORMO, ale w biletowanej imprezie zapewne wzięli udział również niezrzeszeni mieszkańcy miasta. Początkowo nic nie zapowiadało ekscesów, do jakich miało dojść.

Kino "Uciecha", Remiza Straży Pożarnej w Czeladzi, 1967 r., fot. za fotopolska.

Jak się bawić to się bawić

Do pierwszego incydentu miało dojść około północy, gdy na salę chciała wtargnąć grupa junaków formacji „Służba Polsce”. Przewodził im oficer, który wraz z 12 kolegami nie zamierzał opłacić wymaganego wstępu, doszło do awantury z ORMO-wcami stojącymi przy wejściu. W końcu całą grupę wpuszczono bez biletów, a organizatorzy wysłali gońca po komendanta ORMO. Zdaje się, że junacy zachęceni sukcesem zażądali darmowej wódki i piwa, co doprowadziło oczywiście do kłótni z bufetowym. W końcu chłopaki z SP zapłacili za trunki i zajęli jeden ze stołów na sali. Po wypiciu alkoholu junacy mieli zacząć zaczepiać ludzi i awanturować się, np. wywracali stoły oraz wyrywali stołki spod siedzących ludzi. W między czasie przybył już komendant ORMO, a uczestnicy zabawy zaczęli prosić go o interwencję. Wydaje się, że do tego czasu ORMO-wcy zachowywali się biernie, a gdy sytuacja wymknęła się spod kontroli, było już za późno. Około 1:15, gdy oficer SP Tadeusz Trzewiak miał uderzyć jednego z bawiących się, wypadki potoczyły się błyskawicznie. Pozostali junacy mieli chwycić za broń, dysponowali dwoma karabinami z bagnetami, i kolbami mieli zacząć okładać ludzi wokół. Oficer SP miał też uderzyć ORMO-wca Wacława Sokoła, który przewrócił się i potoczył po podłodze. Doskoczyć mieli do niego junacy, którzy bili go kolbami i włóczyli po podłodze. W tym czasie komendant ORMO posłał jednego ze swoich ludzi po milicję i grupę KBW, która w tym czasie patrolowała ulice Czeladzi.

Bałagan” na zabawie

Ponoć już o 1:30 na salę mieli wkroczyć: dyżurny milicjant Ryszard Ziółkowski, dwóch ORMO-wców i 3 żołnierzy KBW. Zaczęli uspokajać junaków, bez rezultatu, bo bili oni nadal kogo popadło. Bawiący się cywile usunęli się na bok, jeden z żołnierzy podszedł do porucznika SP i zapytał „obywatelu poruczniku dlaczego SP robi bałagan?”. Ten w odpowiedzi podszedł do niego, chwycił go za karabin, a w tym czasie junacy zaszli nieszczęśnika od tyłu, żołnierz KBW został uderzony kolbą w głowę i z impetem popchnięty. Zatoczył się i stracił równowagę, a gdy upadł junacy zaczęli go kopać. Po chwili żołnierz miał podnieść się i cofnąć, ale oficer SP miał do niego znów doskoczyć, ale tym razem żołnierz zadał mu cios karabinem, pozostali junacy mieli zareagować na to ucieczką przez okna. W tym samym czasie inna grupa junaków miała przechodzić przez okna do sali i zaczęła w niej strzelać. Tym sposobem rozbroili 3 milicjantów, a dyżurny MO miał zostać pobity kolbami, rzucony na podłogę i skopany. Jedna z członkiń ORMO chciała uspokajać junaków, ale też miała otrzymać ciosy kolbą. Wówczas oficer SP miał gwizdnąć trzykrotnie i krzyknąć SP do roboty, co miało zachęcić do dalszego bicia uczestników zabawy.

SP vs KBW

Jeden z członków milicyjnej rezerwy miał zawołać chłopy, uwaga, bo jest KBW”, to miało spowodować ucieczkę napastników, jeden z nich, plutonowy wystrzelił wówczas w sali w kierunku okna i cywilów. Uciekający oficer SP przewrócił kasę, zabrał część pieniędzy z zabawy i krzyknął brać pieniądze” i wszyscy zaczęli uciekać w kierunku posterunku MO. Gdy wydawało się, że sytuacja się uspokoiła, grupa pojawiła się ponownie. Wpadli krzycząc cywile na bok, a ORMO-wcy, KBW, UB i MO i wszyscy mocni do nas!” trzymając broń gotową do strzału. Żołnierze skryli się za filarami, ale członkowie SP opuścili oknami i drzwiami pomieszczenie zajmując pozycje wokół posterunku MO. Na sali zostało przychwyconych przez KBW dwóch junaków. Już w tym czasie akcja przeniosła się także na teren posterunku MO, dwóch napastników wkroczyło do dyżurki z bronią w ręku i okrzykiem: ”ręce do góry! Bo NSZ weszło” i NSZ naprzód na posterunek, hurra”. W tylnych drzwiach pojawił się ORMO-wiec i żołnierz KBW, zaszli oni od tyłu dowódcę junaków, uderzyli go w tył głowy, ten zaczął się wycofywać, a za nim pozostali będący wewnątrz budynku koledzy. Prawdopodobnie zdali sobie sprawę, że w tym czasie nadjechał oddział KBW z Będzina wraz z milicjantami. SP uciekała do pobliskich ogródków działkowych, a sprowadzone posiłki zajęły teren posterunku. Prawdopodobnie doszło już wówczas do regularnej wymiany ognia, wycofujący się członkowie SP ostrzeliwali przybyszów z karabinów i pistoletów.


Strzelanina nad Brynicą

Za oddalającymi się ruszyła grupa KBW. Gdy się zbliżyli, usłyszeli w okolicach mostu komendę salwą, ognia”, miał ją wydać dowódca SP. Mimo to żołnierze ujęli go oraz 4 junaków posiadających dwa karabiny z bagnetami. A gdy było słychać dźwięki wystrzałów, żołnierze kierowali się w te miejsca. Musiały wówczas panować spore ciemności, bo co chwila dało się słyszeć komendy nawołujące do użycia broni, ale wówczas żołnierzom udawało się pojmać jedynie pojedynczych junaków. Raz do dowodzącego grupą podskoczył oficer z SP i krzyknął przyjmij postawę zasadniczą!”, po czym wykorzystując zaskoczenie i noc wymknął się wraz z kolegami. Wobec braku dalszych sukcesów i odgłosów strzałów powrócono na posterunek MO. Po chwili jeden z ORMO-wców zaalarmował posterunek, że znowu słychać strzały. Dowódca KBW zebrał grupę ORMO-wców (dlaczego nie swoich podkomendnych z KBW ?) i ruszył na most, skąd dochodziły wystrzały. Przy moście usłyszano rozkaz „stój! ręce do góry”, i oficer SP strzelił dwukrotnie z broni krótkiej, wtem miała skończyć mu się amunicja, więc salwował się ucieczką. Za nim ruszył pościg, który doprowadził do ujęcia kilku junaków i jednej kobiety. Jak się okazało pilnowała ona ukrytej w krzakach broni. Wszystkich zatrzymanych (17 osób) przewieziono do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa, a w sprawie wydarzeń nad Brynicą wszczęto śledztwo.

Szkic sytuacyjny, AIPN, ©

Po bitwie...

Tak mniej więcej wyglądała relacja z wydarzeń owej nocy. Znamy ją niestety tylko z jednego dokumentu: opisu akcji sporządzonego 5 sierpnia 1949 roku przez szefa sekcji operacji KBW por. Piaskowskiego i podpisanego przez szefa sztabu 6 pułku KBW kpt. Bobkiewicza. Zapewne pierwsza część relacji powstała na podstawie zeznań członków ORMO i milicjantów, żołnierze KBW, jak wiemy wkroczyli do akcji dużo później. Nie ma wątpliwości, że nie tylko ta część, ale całość opisu jest tendencyjna i w wielu aspektach mija się z prawdą. To wyjaśnia wiele nielogicznych i czasem sprzecznych opisów. Winę za ekscesy zrzucono wyłącznie na junaków SP, których jednostka, 28 Brygada SP stacjonowała w Siemianowicach Śląskich. 

W meldunku rzuca się w oczy bierność, z jaką ORMO, organizatorzy imprezy, w tym komendant i jego zastępca, podchodzili do wydarzeń. Wiemy jednak, że na sali znajdowali się milicjanci, którzy raz nie wylewali za kołnierz, dwa wielokrotnie nadużywali siły i swej pozycji. Był tam przynajmniej jeden, który sam do niedawna służył w szeregach KBW Rzeszów i brał udział w walkach z UPA, a być może i z polską partyzantką. Znany też był w Czeladzi przypadek funkcjonariusza, który niedługo po opisanych wyżej wydarzeniach, w trakcie awantury domowej wyrzucił z mieszkania przez okno meble i inne przedmioty. Zresztą patrole w Czeladzi czasem wyglądały jak ten z 6 XI 1959, gdy patrol (milicjant i ORMO-wiec) udali się do sklepu MHD w Czeladzi i wykorzystując nieuwagę sprzedawczyń kupili 1/5 l wódki, którą wypił milicjant. 

Wnętrze sali w dawnej remizie Straży Pożarnej w Czeladzi, fot. ok. 2015, 
za  fotopolska i opuszczone net

Wątpliwości budzi także ilość użytej broni i intensywność ostrzału, a zdziwienie wywołuje fakt, że nikt nie został zabity, a nawet ranny. Podejrzanie wygląda także sprawa z NSZ. Nie wiemy jednak, czy została ona wymyślona na potrzeby chwili, czy też junacy chcieli sprowokować i przestraszyć przeciwników. W każdym razie wydarzenia z Czeladzi w pewien sposób oddają atmosferę i koloryt tamtych czasów.

Beno Benczew


Uczestnicy zabawy: ORMO, KBW, SP, NSZ.


ORMO – Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej, paramilitarna organizacja ochotnicza i społeczna wspierająca MO. W szczytowym okresie liczyła ok. 400 tysięcy ludzi, w większości rekrutowanych spośród członków PZPR, ale także partii satelickich oraz osób bezpartyjnych. Mieli oni prawo do zatrzymania, użycia siły i doprowadzenia osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa lub wykroczenia i przekazania jej milicji. Jednostka formalnie samodzielna, w istocie była podporządkowana MO. Od marca 1946 terenowe jednostki ORMO wraz z oddziałami LWP, KBW, WOP, MBP i MO działały w ramach wojewódzkich komisji bezpieczeństwa. Później była ściśle podporządkowana PZPR. W późnych latach 50. jej działalność osłabła, aż do roku 1968, kiedy to PZPR użyła tzw. aktywu robotniczego do pacyfikacji demonstracji studenckich w Marcu ’68. W dużej części aktyw ten składał się z członków ORMO. W kolejnych latach jej rola była ważna, lecz wciąż była to rola pomocnicza.

NSZ – Narodowe Siły Zbrojne, konspiracyjna organizacja wojskowa obozu narodowego działająca w latach 1942-1947. W szczytowym okresie liczyła ok. 75 tys. ludzi. Walczyła z Niemcami, zbrojnymi grupami komunistycznymi oraz bandami rabunkowymi. Następnie brała udział w walkach przeciw Armii Czerwonej i siłom zbrojnym Polski Lubelskiej. Od lipca do listopada 1945r. struktury NSZ zostały praktycznie rozbite przez NKWD i UBP. W sierpniu 1945 r. zagrożony aresztowaniem przez UB mjr/gen. bryg. NSZ Z. Broniewski przedostał się na Zachód, a większość oddziałów zbrojnych NSZ została zlikwidowana przez komunistyczne służby bezpieczeństwa do roku 1947. W latach 1946-1948 miało miejsce ogółem kilkanaście procesów przeciwko członkom NSZ, większość oskarżonych skazano na śmierć, część na wieloletnie więzienie. Ostatni żołnierze NSZ pozostawali w konspiracji do połowy lat 50.

SP – Powszechna Organizacja „Służba Polsce”, komunistyczna organizacja paramilitarna utworzona 25 lutego 1948 i przeznaczona dla młodzieży w wieku 1621 lat. Politycznie kontrolowana była przez PPR (później PZPR) za pośrednictwem Związku Walki Młodych, (później ZMP), organizacyjnie powiązana z wojskiem. Prowadziła obowiązkowe przysposobienie zawodowe, wojskowe, wychowanie fizyczne oraz indoktrynację polityczno-ideologiczną. Art. 52 ustawy o SP przewidywał, że kierownicy i instruktorzy: obowiązani są organizować naukę, pracę, ćwiczenia i spędzanie wolnego czasu młodzieży w taki sposób, by wyrobić w niej zamiłowanie do pracy nad odbudową kraju, wpoić jej poczucie obowiązków obywatelskich i miłości Ojczyzny. Stanowiła tanią siłę roboczą w systemie gospodarki komunistycznej.

KBW – Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, specjalna formacja wojskowa podporządkowana ministrowi bezpieczeństwa publicznego (19451954), później ministrowi spraw wewnętrznych, powołana uchwałą Krajowej Rady Narodowej 25 maja 1945 roku. Jesienią ‘44 roku Józef Stalin zadecydował o zaostrzeniu polityki PKWN na terenach zajętych przez Armię Czerwoną, wtedy to zapadły decyzje o utworzeniu Wojsk Wewnętrznych jako specjalnej formacji wojskowej działającej w ramach resortu bezpieczeństwa publicznego PKWN. Do 1953 KBW uczestniczyło w akcjach przeciwko polskiemu podziemiu, prowadziło pacyfikacje wsi popierających PSL i oddziały partyzanckie. Jak podaje Żołnierz Polski” z 1946r. jednostki korpusu dokonały: likwidacji 81 band dywersyjnych, rozproszenia 14 oraz aresztowania 11 190 terrorystów z bronią w ręku. W okresie od marca 1945 do kwietnia 1947 oddziały KBW zabiły ponad 1500 żołnierzy podziemia niepodległościowego, raniły 301, wzięły do niewoli 12 200 osób, aresztowały ok. 300 współpracowników podziemia oraz dalszych 13 000 osób oskarżanych o przynależność do antykomunistycznych organizacji konspiracyjnych, w walkach tych zginęło kilkuset żołnierzy tej formacji. KBW było zbrojnym ramieniem partii, tłumił np. robotniczy protest w Poznaniu w 1956r. W latach 60. po licznych zmianach wszedł w skład innych jednostek i formacji.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kopalnia "Anna" w Pszowie

Strażacy... Pszów, straż pożarna kopalni "Anna", 1914 r. Pszów, straż pożarna kopalni "Anna", 1914 r.

nr 1

Nikiszowiec kościół św. Anny.

Nikiszowiec, kondukt pogrzebowy przed kościołem św. Anny. Nikiszowiec, kościół św. Anny.